Przez wiele lat poruszałam się w świecie, który wymagał szybkości działania, dostosowania się, wyników. Uczyłam się rozumieć ludzi z różnych kultur, nie tylko ich słów, ale też tego, co mówią milczeniem, między słowami. Budowałam mosty pomiędzy kulturami, między oczekiwaniami, między tym, kim byłam, a tym, kim powinnam być. I gdzieś w tym wszystkim zaczęłam rozumieć, że prawdziwa zmiana nie dzieje się na poziomie umiejętności czy strategii. Dzieje się tam, gdzie nikt nie patrzy, w miejscach, które starannie ukrywamy przed światem, a czasem także przed samym sobą.
Dziś towarzyszę ludziom, którzy na zewnątrz zbudowali wiele i pozornie mają wszystko poukładane. Kariera działa, relacje istnieją, wszystkie obowiązki wypełnione, społeczne oczekiwania spełnione. A jednak w środku zaczyna brakować im powietrza i pojawiają się ciche, ale uporczywe pytania: „Co się we mnie domaga prawdy? Co chcę ukryć przed światem? Czego wciąż się boje? Czy mam gotowość na zobaczenie tego, na co nie chcę patrzeć?"
Nie uczę, jak lepiej żyć, nie daję złotej rady. Towarzyszę tym, którzy mają odwagę zobaczyć całych siebie, również w tych częściach, które przez lata były niewygodne, niechciane, wyparte. Jeśli masz odwagę możesz w końcu powiedzieć na głos rzeczy, których boisz się usłyszeć, wygrzebać siebie spod warstw cudzych oczekiwań.
Czasem nie chodzi o to, żeby robić więcej i by mieć więcej. Czasem chodzi o to, żeby przestać, coś robić. Przestać kontrolować, napinać się, grać kogoś, bo dopiero wtedy pojawia się coś prostszego, Ty. I z tego miejsca decyzje przychodzą same, bo wreszcie są twoje.
WIĘCEJ O MNIE